Bajki dla dzieci


O mądrym Kowalu, o brudnym Rycerzu, o Złamanej Szczotce i Krasnoliczce w wieży… czyli jak Rycerz Ryszard Nieświeży w końcu w higienę uwierzył!
ycerz Ryszard Nieświeży miał już serdecznie dość swojego herbu – Złamanej Szczotki. Był przekonany, że to właśnie ten nieszczęsny rycerski znak jest przyczyną jego kłopotów! Czyż nie był bardzo odważnym rycerzem? Był!

Przeciwnicy uciekali na sam jego widok! Nie tylko zresztą rycerze: smoki, trolle, złe czarownice, ogry i wszelkie inne groźne stwory na sam dźwięk jego imienia uciekały gdzie pieprz rośnie – czyli dosyć daleko. Kłopot jednak NIE W TYM, że uciekały potwory i inni rycerze, ale W TYM, że i księżniczki, które Ryszard Nieświeży uwalniał z łap potworów albo wież na szczytach szklanych gór, również dawały dyla! I to jeszcze zanim Rycerz zdołał się przedstawić!

Mógł być tylko jeden powód tego nieszczęścia: rycerski HERB, czyli obrazek, który Rycerz nosił namalowany na tarczy. A Rycerz Ryszard Nieświeży miał taki herb, jaki miał – czyli właśnie Złamaną Szczotkę. I dlatego koniecznie chciał go zmienić i w ten sposób zachęcić księżniczki, żeby przed nim nie uciekały. Jedyną osobą, która mogła pomóc Rycerzowi, był Kowal Hipolit.

Kowal Hipolit był bardzo pracowitym i mądrym kowalem. Pracował od rana do wieczora 
w swojej kuźni, wyrabiając najwspanialsze cuda. Nie tylko podkowy, które nosiły konie 
w całym królestwie. Umiał z wielkiego kawałka ciężkiego metalu zrobić nawet cieniutkie 
i ostre igły dla Szewczyka Mateusza, broszki i spinki do włosów dla Księżniczki Mirabelki, 
a nawet królewską koronę! Wykonanie nowego herbu Ryszarda Nieświeżego nie powinno być dla niego żadnym problemem. Tak właśnie myślał Rycerz, zatrzymując swojego konika przed kuźnią Hipolita. 
– Łojejku! Sam Pan Rycerz Nieświeży! – Kowal odrzucił na bok ciężki kowalski młot 
i ukłonił się uprzejmie Rycerzowi. 
– Dajmy już spokój z tymi powitaniami. Pomocy, przyjacielu! – Wyszeptał bardzo nieszczęśliwie Rycerz.

Kowal podbiegł do niego i jedną ręką (bo taki to był silny Kowal) ściągnął go z konika Kasztanka i posadził na chłodnym kamieniu obok kuźni. 
– Jestem nieszczęśliwy! – zajęczał Rycerz. 
– To widać… – powiedział Kowal. – Twój konik jest dwa razy bardziej zmęczony niż zwykle! Widać, że nosił wiele twoich trosk. Ale co się stało? Opowiadaj, panie Rycerzu! 
– Dawno, dawno temu, czyli w zeszły wtorek… kiedy dojechałem do szklanej góry... – rozpoczął swoją opowieść Rycerz.

– Wspinałeś się do księżniczki Krasnoliczki! – zawołał Kowal, który bardzo lubił opowieści Rycerza o jego wspinaczkach na szklane góry. 
– Siódmy raz w tym miesiącu ! – smutno odpowiedział Rycerz. 
– I co? I co? – niecierpliwił się Kowal. 
– I… – Rycerz westchnął z wysiłkiem – w końcu się wdrapałem! 
– Wieeeeedziałem! – Kowal aż podskoczył z radości. Bardzo lubił, kiedy historie Rycerza miały szczęśliwe zakończenie. – No i co? No i co?! 
– No i księżniczka… była tam! Jakaż ona jest piękna, Kowalu Hipolicie… Jaka piękna! 
– Dlaczego zatem jesteś nieszczęśliwy? Już wkrótce będziecie żyli długo i szczęśliwie! 
– No i dlatego właśnie… jestem nieszczęśliwy! 
– Co takiego? Nie rozumiem! – zasmucił się Kowal. 
– Iiiii haaaaa teeeeesz! – zarżał konik. 
– Ja też tego nie pojmuję! – zajęczał Rycerz żałośnie. – Wszystko szło jak w bajce! Księżniczka wyszła do mnie ze swojej wieży, podniosła tę klapkę na moim hełmie, 
no tę tutaj…– Rycerz stuknął żelazną rękawiczką w tę część rycerskiego hełmu, która zasłania oczy. 
– Przyłbicę. – wyjaśnił Kowal. 
– Iiiiiheeee. – zarżał Kasztanek. 
– …No właśnie... przyłbicę podniosła, i wtedy ja się uśmiechnąłem… a wtedy księżniczka… uciekła! No i wygląda na to, – kończył smutno Rycerz – że jednak nie będziemy żyli długo 
i szczęśliwie… 
– A niech to koń kopnie! – Kowal uderzył się w kolano. 
– Iiiihaaaa ! – zarżał konik i rzeczywiście kopnął niewielki kamyk leżący przy swoim prawym przednim kopycie.

Kamyk wzleciał w powietrze i przypadkiem uderzył w rycerski hełm. Przyłbica (ta klapka 
w rycerskim hełmie) odskoczyła i… wtedy wszyscy (to znaczy Kowal Hipolit i konik Kasztanek) zrozumieli. Zrozumiecie za chwilę również i Wy, Drodzy Słuchacze, a jak dobrze pójdzie to zrozumie również i Rycerz. 
– Już wiem! – wykrzyknął Kowal Hipolit. 
– Iiiii haaa teeesz! – zarżał konik. 
– Co wiecie ? – Rycerz aż podskoczył na kamieniu. 
– Wiemy już, dlaczego Księżniczka Krasnoliczka zwiała! – powiedział Kowal i z wielką wprawą zdjął hełm z rycerskiej głowy. Ukazała się pod nim ciemna od brudu twarz Ryszarda Nieświeżego herbu Złamana Szczotka – Rycerza, który chyba od dość dawna nie zdejmował swojej zbroi… 
– Chyba od dość dawna nie zdejmowałeś swojej zbroi, co Panie Rycerzu? – zapytał Kowal Hipolit. 
– No… ostatnio chyba… daaaawno temu – niepewnie odpowiedział Rycerz. – Przecież jestem Rycerzem! 
– O tak! Jesteś Rycerzem!… Hmmm… bardzo Nieświeżym Rycerzem… – Kowal aż odsunął się odrobinę od Ryszarda Nieświeżego. 
– … herbu Złamana Szczotka! I w tym sęk! – Rycerz zaczął mówić teraz bardzo szybko 
o powodzie swoich odwiedzin. – Właśnie w sprawie tej Szczotki przyjechałem do ciebie, przyjacielu! Muszę jak najszybciej zmienić swój herb! Ten przynosi mi pecha! Zrób jak najszybciej nową tarczę, a na niej niech będzie namalowane coś… na przykład… złamany ząb albo złamana noga... 
– Obawiam się, Rycerzu, że nie będę mógł ci w tym pomóc. – Kowalowi udało się w końcu przerwać potok słów Rycerza. – Oczywiście mógłbym zrobić dla Ciebie nową tarczę, chociaż tej też niczego nie brak, ale rycerski HERB to bardzo POWAŻNA SPRAWA! Tak samo poważna jak imię albo nazwisko, albo… zdjęcie dziadka w rodzinnym albumie! ZMIENIĆ herb – to tak, jakby dorysować dziadkowi brodę albo wąsy! To już nie będzie TEN SAM dziadek! Poza tym, sam Król musiałby wyrazić zgodę na zmianę twojego herbu, 
a Król bardzo takich zmian nie lubi.

– No to – zajęczał Rycerz – już koniec. Już nigdy nie zdobędę serca Księżniczki Krasnoliczki… 
– Może nie jest tak źle. – Z tajemniczą miną powiedział Kowal. – Myślę, że gdybyś zmienił coś… innego, Księżniczka również zmieniłaby zdanie. 
– Ale co! – wciąż nie rozumiał Ryszard Nieświeży. 
– Łojejku – westchnął Kowal, a Kasztanek potrząsnął łbem.

Niełatwo było wytłumaczyć Rycerzowi, że jest STRASZLIWYM BRUDASEM i że TO właśnie było przyczyną wszystkich jego nieszczęść. Ale dzięki temu, że Kowal Hipolit był naprawdę mądrym Kowalem, Rycerz dał się w końcu przekonać. 
– A co tam! Raz kozie śmierć! – powiedział i jednym susem wyskoczył ze swojej zbroi. Pobiegł do pobliskiej rzeki i nie było go całe dwa dni. W czasie tej bardzo długiej rycerskiej kąpieli Hipolit przygotował kuferek pełen bardzo ważnych przyborów. Znalazły się w nim: grzebień, nożyczki do paznokci, złote wykałaczki, szczoteczka do zębów 
z włosiem z końskiego ogona i jeszcze kilka drobiazgów. Kiedy Rycerz w końcu wrócił 
z kąpieli, Kowal przetarł oczy ze zdumienia, konik zarżał radośnie, a ryby w rzece odetchnęły z ulgą. Stanął przed nimi całkiem przystojny Rycerz, wprawdzie trochę rozczochrany, ale zupełnie czysty. 
– Teraz to zupełnie co innego! – powiedział z pochwałą w głosie Kowal. – Jesteś, Panie, naprawdę mądrym Rycerzem, rozumiesz zatem, że codzienna kąpiel to nie wszystko. 
Od dzisiaj będziesz również czesał swoje włosy, mył dłonie przed i po jedzeniu oraz po każdej walce. Zwłaszcza z bardzo brudnymi potworami. A zanim wdrapiesz się na szklaną górę, sprawdzisz, czy masz czyste zęby i obcięte paznokcie.

Kowal wręczył Rycerzowi kuferek i pomógł ubrać się w świeżo wypolerowaną zbroję. Rycerz podziękował Kowalowi serdecznie, wskoczył na swojego Kasztanka i po chwili już go nie było...

Po całym kraju rozeszła się wieść o wspaniałym Rycerzu, na widok którego smoki płonęły ze wstydu, rycerze pękali z zazdrości, a Księżniczka Krasnoliczka zbiegła ze swojej szklanej góry, zanim jeszcze Rycerz się na tę górę wdrapał! Tak bardzo nie mogła doczekać się jego nadejścia! Król zaś oddał Rycerzowi pół królestwa za wyjawienie tajemnicy, któż to wyrabia wspaniałe kuferki, zawierające tyle potrzebnych rzeczy. Nadał również Rycerzowi nowe imię: Ryszard Świeży. Ale herbu nie zmienił, aby nie tylko Rycerz, ale również każdy mieszkaniec jego królestwa pamiętał, jak smutne może być życie brudasa.

Pewnie, że od tej pory wszyscy żyli szczęśliwie. Dzięki temu, że dbali o czystość – żyli również o wiele dłużej.


Powrót


/
Raporty